Absolwent Wydziału Budownictwa Politechniki Łódzkiej. Przez kilka lat w trakcie, jak i po ukończeniu studiów zdobywa...
Absolwent Wydziału Budownictwa Politechniki Łódzkiej. Przez kilka lat w trakcie, jak i po ukończeniu studiów zdobywa...
Ukończył studia na Wydziale Mechanicznym Technologicznym Politechniki Śląskiej, gdzie studiował na kierunku Mechanika i Budowa...
U podstawy wszelkich nieporozumień leży błędne nazewnictwo tego typu domieszek. W rzeczywistości nie istnieją i nigdy nie istniały domieszki przeciwmrozowe. Ta potoczna nazwa przywarła do domieszek przyśpieszających początek wiązania i sam przebieg twardnienia betonu w warunkach obniżonych temperatur. Pod względem chemicznym są to bardzo różne związki począwszy od najpopularniejszych – azotanów wapnia, przez mrówczany wapnia, tiocujaniany, domieszki kompleksowe stanowiące mieszaniny superplastyfikatorów i wymienianych wcześniej przyspieszaczy, aż do najbardziej zaawansowanych technologicznie rozwiązań jak zarodki krystalizacji w formie nanocząsteczek (płynna zawiesina faz CSH). Wszystkie te związki nie powodują uodpornienia mieszanki betonowej i młodego betonu na destrukcję wynikającą z zamarznięcia. Ich sposób działania jest zawsze taki sam – przyspieszają proces wiązania i twardnienia betonu na skutek reakcji chemicznej. Najczęściej jest to związane z intensyfikacją egzotermicznego procesu uwodnienia cementu. W efekcie dodania tego typu domieszek, proces narastania wytrzymałości przebiega szybciej.
Generalnie powszechnie znane jest stwierdzenie, że beton który uzyskał wytrzymałość na poziomie 5 do 7 MPa jest odporny na zamarzanie. To kolejny przykład, gdzie niedopowiedzenie staje się źródłem problemów i konfliktów. W naszych warunkach klimatycznych zjawiskiem powszechnie występującym zimą jest wielokrotne przechodzenie przez „0° C” – nawet w cyklu jednej doby. Z tego względu błędem jest twierdzenie, że wytrzymałość betonu na poziomie 5 – 7 MPa jest wystarczająca do przeciwstawienia się ciśnieniu zamarzającej w betonie chemicznie nie związanej wody. Taka wytrzymałość gwarantuje nam tylko to, że beton jest się w stanie przeciwstawić jednemu może dwóm cyklom zamarzania. Pozostawienie takiego betonu bez właściwej pielęgnacji i zabezpieczenia może doprowadzić do procesów destrukcyjnych mających negatywny wpływ na jego strukturę. W rezultacie beton może nie osiągnąć projektowanych parametrów wytrzymałościowo‑trwałościowych. Uszkodzenia jego struktury będą predysponowały całą konstrukcję do obniżenia trwałości na skutek przyspieszenia procesu karbonatyzacji betonu (którego efektem jest zmiana pH betonu z początkowych 12 do 9). Kiedy głębokość karbonatyzacji betonu w konstrukcji przekroczy grubość otuliny prętów zbrojeniowych, otaczający zbrojenie beton przestaje mieć pasywacyjne oddziaływanie na stal. Zaczyna się proces korozji stali zbrojeniowej, który definitywnie skraca trwałość konstrukcji.
Ostatnia rzecz, o której trzeba tu jeszcze napisać dotyczy zastosowania chlorków jako przyspieszaczy do betonu. Jest powszechnie znanym faktem, że obecność chlorków w betonie przyśpiesza zjawisko korozji stali zbrojeniowej. Z tego powodu stosowanie chlorków do betonów zbrojonych (żelbetu) zostało całkowicie zakazane. Pomimo to w ciągu kilku ostatnich lat, co najmniej kilka razy spotkałem się z beztroskim używaniem chlorków jako przyspieszacza do betonu towarowego. To niedopuszczalne. W opinii wielu specjalistów, nawet stosowanie przyśpieszaczy na bazie chlorków do betonów niezbrojonych negatywnie wpływa na ich trwałość. Dlatego zarówno producenci mieszanki betonowej jak i jej odbiorcy powinni unikać tego typu domieszek.
Reasumując należy pamiętać o dwóch obligatoryjnych, fundamentalnych zasadach: